Archive for the ‘Archiwa z Przekazu dla Potomnych’ Category

Pomysł potrzebny od zaraz

Monday, February 21st, 2005

Najbardziej atrakcyjna działka budowlana stoi otworem przed architektami

O tym jak ma w przyszłości wyglądać Wrocław wreszcie przestają decydować urzędnicy. . Dziś zaczyna się konkurs, który ma rozstrzygnąć co stanie na terenie między Poltegorem a Hotelem Wrocław.

Przez lata planowanie przestrzenne, czyli tworzenie prawa mówiącego, w którym miejscu jakie budynki można postawić, spoczywało na urzędnikach. A nie zawsze mieli oni najlepsze pomysły. Przykładem tego jest pl. Orląt Lwowskich. Urzędnicy dopuścili, żeby w sąsiedztwie pięknego dworca Świebodzkiego,stanęło tzw. Centrum Orląt, budynek zupełnie do Świebodzkiego nie pasujący. W efekcie gmach byłego dworca zmalał i nie prezentuje się już tak dobrze.
Ale to tylko jeden z przykładów. Plan zagospodarowania przestrzennego pod galerię na pl. Grunwaldzkim zmusił inwestora do budowy kładek nad ulicami Curie-Skłodowskiej i Piastowską. W efekcie ich wybudowania jeden z najciekawszych ciągów ulic – od Katedry do Hali Ludowej został przerwany.
Na szczęście władze miasta tym roku postanowiły przeprowadzić konkursy na pomysły co zrobić z najważniejszymi terenami we Wrocławiu.
- To będą konkursy urbanistyczne. Propozycje mają się zmieścić na jednej kartce papieru, podobnie jak to miało miejsce w przypadku rozstrzgniętego niedawno studenckiego konkursu na Kępę Mieszczańską – mówi Piotr Fokczyński, architekt Wrocławia. – Chodzi o wykorzystanie potencjału sześciuset projektantów zarejestrowanych w Izbie Architektów- dodaje.

Na pierwszy ogień pójdzie tzw. Centrum Południowe, czyli teren między Poltegorem a Hotelem Wrocław. Do podziału między zwycięzców będzie 10 tys złotych.
- Trzy zwycięskie prace będą podstawą do opracowania potem miejscowych planów zagospodarowania przestrzenego – mówi Piotr Fokczyński.
Centrum południowe to najbardziej atrakcyjna działka budowlana we Wrocławiu. Pod koniec lat 90-tych ówczesne władze miasta planowały utworzyć tam centrum finansowo-biznesowe. Zorganizowały konkurs architektoniczny, ale żadne z rozwiązań nie znalazło wystarczającego uznania, żeby forsować wprowadzenie go w życie. Od kilku miesięcy do miasta wpływają zapytania chętnych, którzy chcieliby kupić tę działkę.
- W przyszłym roku wystawimy ją na sprzedaż, ale już z gotowymi planami, żeby inwestorzy wiedzieli na co pozwolimy, a na co nie – mówi Adam Grehl, wiceprezydent miasta, który odpowiada za sprzedaż gruntów.
Dlatego wszystko zaczyna się od konkursu. Tak jak się to załatwia na całym świecie i jak u nas powinno być od dawna.
- To bardzo dobra informacja i znak, że we Wrocławiu przyjmowane są stopniowo światowe standardy – cieszy się Zbigniew Maćków z Pracowni Projektowej Maćków.
- Ważne jest także to, że w komisji oprócz architekta miasta i urbanisty miasta będzie trzech architektów spoza Wrocławia. Gwarantuje to nowe spojrzenie na ten teren – dodaje Edward Lach ze Studia EL.

Jeszcze więcej konkursów
Do końca roku gmina rozpisze konkursy także na tereny:
Browaru Piastowskiego,pl. Społecznego,wzdłuż autostradowej obwodnicy Wrocławia,
Archimedesa,za dworcem Świebodzkim

Autor artykułu: Bartłomiej Knapik

Powrót ludzi AWS

Monday, February 21st, 2005

Byli liderzy dolnośląskiej prawicy zabiegają o miejsca na listach wyborczych

Tomasz Wójcik nie wyklucza startu z list LPR. Waldemar Wiązowski i Ryszard Wawryniewicz zabiegają o miejsca w PiS. Byli posłowie-liderzy dolnośląskiego AWS chcą powrócić do dużej polityki.
- Jeśli dostanę propozycję startu w wyborach z pewnością nie odmówię – zapowiada Tomasz Wójcik, były poseł AWS z Wrocławia. LPR już dwukrotnie (na razie nieskutecznie) stawiał na Wójcika – w wyborach uzupełniających do senatu w Wałbrzychu w 2003 roku, oraz w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Czy będzie też kandydatem Ligi do sejmu? – Nie można tego wykluczyć – mówi Piotr Ślusarczyk, sekretarz generalny partii.
Inni chętni
Obok Wójcika poselskie ambicje mają także inni byli parlamentarzyści AWS z Dolnego Śląska. Liderzy dolnośląskiej prawicy z lat 1997-2001 starają się o miejsca na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości.
- Jest prawdą, że wielu dawnych działaczy AWS, w tym także byłych posłów, zgłasza chęć startu w wyborach z naszych list – potwierdza Dawid Jackiewicz, prezes PiS na Dolnym Śląsku. – Część z nich ma szanse trafić na nasze listy wyborcze – przyznaje. Jackiewicz zaznacza jednak, że żadnych decyzji w tej sprawie jeszcze nie było.
Kto chcę po czteroletniej przerwie zawalczyć o poselski mandat? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że o przyjęcie do PiS i start w wyborach zabiega Ryszard Wawryniewicz (obecny wiceprezydent Świdnicy). Niemal pewny start w wyborach z listy PiS ma Waldemar Wiązowski, który niedawno został pełnomocnikiem tej partii w powiecie kłodzkim.
Nie będzie powtórki z AWS
W rozmowie z nami Jackiewicz podkreśla jednak, że w grę wchodzi tylko przyjęcie poszczególnych osób związanych ze środowiskiem AWS. – Nie ma mowy o żadnym odtwarzaniu struktur tej formacji. Z pewności nie będziemy też przyjmować w nasze szeregi żadnych grup czy frakcji – wyjaśnia. A taka oferta, jak ustaliliśmy, już się pojawiała. Współpracę z PiS, a także chęć kandydowania w wyborach, zgłosiła grupka skupiona wokół Włodzimierza Wasińskiego, byłego posła AWS z Wrocławia. Wśród nich są m.in. Witold Krochmal (burmistrz Wołowa, były wojewoda dolnośląski) i Zbigniew Paśko (były kurator dolnośląski).
W praktyce przesądzone są pierwsze miejsca na listach PiS w okręgu wrocławskim oraz jeleniogórsko-legnickim. Przypadną one obecnym posłom Kazimierzowi Michałowi Ujazdowskiemu i Adamowi Lipińskiemu. W okręgu wałbrzyskim numer jeden prawdopodobnie otrzyma obecny wiceprezydent Wałbrzycha Mirosław Bartolik.

Autor artykułu: Wojciech Szymański

Bez obaw o wynik

Monday, February 21st, 2005

W swoim debiucie Jure Lozancić zdobył 12 pkt
w 5 minut, a Turów pokonał Wisłę 92:81

W pewnym momencie, mecz miał taki przebieg, że Wisła się do nas zbliżyła, ale tak naprawdę cały mecz kontrolowaliśmy. Nie było tutaj obawy o wynik – mówił po meczu Mariusz Karol, trener Turowa. I jego słowa dobrze oddają przebieg spotkania.
Rozżalony był za to jego niedawny asytent w Wiśle, a obecnie pierwszy trener tego zespołu, Bogdan Zając. – Przegraliśmy ten mecz na bronionej tablicy, gdzie pozwoliliśmy przeciwnikowi zebrać 13 piłek. To deprymująca sytuacja, kiedy zespół zbiera po swoim rzucie piłkę i ponawia akcję raz, drugi, trzeci, w końcu trafiając.
Po raz kolejny wspaniały mecz rozegrał Yann Mollinari, który rozgrywa piłkę, nie notując strat. Trener Karol był zadowolony przede wszystkim z innych zawodników: – Cieszy mnie postawa niedawno zatrudnionych graczy. Na wyróżnienie zasługuje także Mirek Łopatka, który w pierwszej połowie świetnie grał przeciwko Ansleyowi.
Jest jeszcze jeden gracz, który zasługuje na pochwały. To 21-letni środkowy Jure Lozancić, który mimo że po raz pierwszy zobaczył się ze swoimi kolegami w czwartek, to w ciągu pięciu minut zdobył w debiucie 12 punktów (100 procent skuteczności) z czego kilka po efektownych wsadach!

Turów Zgorzelec 92
Platinum Wisła 81
26:20, 14:19, 25:12, 27:30
Turów: Bennett 19, Mollinari 19, Machowski 11, Szawarski 9, Łopatka 6 – Lozancić 12, Young 9, Czerwonka 5, Laksa 2, Avlijas 0.
Wisła: Ansley 26, Tuljković 19, Szybilski 15, Szcześniak 10, Sułowski 8, Stokłosa 2 Olejniczak 1 i Dudzik 0.

Autor artykułu: (MIK)

Aresztowany w Lipsku

Friday, February 18th, 2005

Działacze Zagłębia ukrywali aferę. Łukasz M. nie wrócił
z tureckiego zgrupowania

Piłkarz Zagłębia Lubin Łukasz M. został zatrzymany przez Interpol. Jest podejrzany o uczestnictwo w zbiorowym gwałcie, do którego miało dojść cztery lata temu w Helsinkach

Działacze Zagłębia przez tydzień ukrywali całą sprawę. Co gorsze, okłamywali dziennikarzy twierdząc, że M. jest kontuzjowany, a na dodatek załatwia sprawy rodzinne.
– Nie wiem, dlaczego kierownictwo klubu tak postąpiło. Przecież i tak wszystko by się wydało. Bo czegoś takiego nie da się ukryć – mówił nam wczoraj zdenerwowany Andrzej Krug, prezes rady nadzorczej klubu.

„Porwany” na lotnisku
W ubiegły wtorek lubińscy piłkarze przylecieli z tureckiego Beleka do Lipska.
– Z tego, co wiem, po odprawie paszportowej do M. podeszło dwóch ludzi i zabrało go do jakiegoś pomieszczenia. Dopiero po pewnym czasie udało się Jerzemu Fiutowskiemu dotrzeć do naszego zawodnika. Zapewniał, że jest niewinny. Cóż, czekam teraz na wiadomości, czy postawiono mu jakiś zarzut i co się z nim dzieje. Nakazałem dyrektorowi Fiutowskiemu zorganizowanie spotkania z ojcem Łukasza oraz adwokatem – wyjaśniał Andrzej Krug.
– Nie wiem, co będziemy robić. Musimy poznać szczegóły – odpowiada Michał Kocięba, rzecznik prasowy Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Do zdarzenia, które może zaważyć na dalszej karierze i życiu M. (wtedy był zawodnikiem warszawskiej Legii), doszło 29 lipca 2001 w stolicy Finlandii, po tym jak reprezentacja Polski do lat 19 pokonała 3:1 Czechy w finale mistrzostw Europy.

Świętowali na mieście
Cały zespół udał się na dyskotekę, aby świętować sukces. Po północy ekipa wróciła do hotelu. Nie wszyscy poszli jednak spać. Czterej gracze potajemnie wymknęli się znów do miasta. I to właśnie oni mieli dokonać zbiorowego gwałtu na 16-letniej mieszkance Helsinek.
Rano polską reprezentację obudziła policja. Dziewczyna wskazała na ówczesnego obrońcę Piotrcovii (dziś Pogoń Szczecin) Przemysława Kaźmierczaka. Po badaniach DNA Polaka wypuszczono z aresztu. Okazał się niewinny. A za całe zamieszanie fińska federacja futbolowa przeprosiła oficjalnie PZPN. Fińska policja śledztwa jednak nie umorzyła.

Ambasada milczy
– Informacji możemy udzielać tylko rodzinie, organom ścigania i obecnemu pracodawcy – usłyszeliśmy w Ambasadzie Fińskiej w Warszawie.
Wczoraj przez cały dzień w siedzibie Zagłębia odbywały się różne spotkania. Podobno do Lubina przyjechał adwokat wraz z ojcem piłkarza.
– Ja już dawno pisałem, że tę sprawę trzeba wreszcie wyjaśnić i winnych ukarać. Do wczoraj nikt się tym nie chciał zajmować – kwituje wydarzenia Jan Tomaszewski, który na łamach gazet od dawna domagał się ujawnienia afery.
– Nasz zawodnik został zatrzymany na podstawie międzynarodowego nakazu wydanego przez prokuraturę fińską. Aktualnie przebywa w Lipsku. Czy poleci do Helsinek, nie wiemy. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszym lipskim konsulem oraz ambasadą fińską. Czekamy na przedstawienie zarzutów i wtedy zastanowimy się, co dalej robić – deklaruje Jerzy Fiutowski, dyrektor Zagłębia.

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś

Afera w Afryce

Friday, February 18th, 2005

Byli szefowie KGHM-owskiej spółki zostali skazani w Kongo za sprzeniewierzenie majątku wartego 185 tys. dolarów

Przed Sądem Pokoju w Kasumbalesa (Kongo) zakończyły się dwa procesy przeciwko byłym władzom spółki KGHM Congo s.t.r.l, odwołanemu 5 października 2004 r. prezesowi Marcinowi H. i dyrektorowi Leszkowi Sz.

Jak wczoraj poinformował Andrzej Banaszak, dyrektor departamentu gospodarki zasobami KGHM Polska Miedź, obaj zostali dwukrotnie skazani na dwuletnie więzienie. Mają też zapłacić idące w setki tysięcy dolarów odszkodowania za utracony przez spółkę majątek.
- Wyroki są prawomocne, ich wykonanie jest jednak mało realne, bo obydwaj panowie przebywają obecnie w Polsce, a do aresztowania musiałoby dojść w Afryce – przypuszcza Andrzej Banaszak. – Sąd kongijski może zwrócić się do polskich organów o wydanie skazanych, ale w przypadku braku porozumienia o ekstradycji trudno będzie to wyegzekwować.
W KGHM nie wierzą też, że koncernowi uda się odzyskać przynajmniej część ze sprzeniewierzonego majątku. Afrykańskie wyroki mogą mieć jednak znaczenie w procesie przed polskim sądem pracy, w którym Leszek Sz. i Marcin H. domagają się anulowania dyscyplinarnego zwolnienia, przywrócenia do pracy lub odszkodowań.

Autor artykułu: PIOTR KANIKOWSKI

Bakterie na zimowisku

Friday, February 18th, 2005

Dzieci ze Szczecina zatruły się prawdopodobnie pastą rybną lub parówkami

WÓJTOWICE, gmina Bystrzyca Kłodzka
Siedemnaścioro dzieci przebywających na zimowisku w ośrodku “Pod dębem” w Wójtowicach trafiło w środę wieczorem do szpitala z objawami zatrucia. Kolejną czwórkę hospitalizowano w czwartek w południe

Leżące w szpitalu w Bystrzycy Kłodzkiej i Kłodzku chore dzieci czują się już lepiej. Ich stan lekarze określają jako dobry. Być może część z nich już dzisiaj zostanie wypisana.
– Czuję się już dobrze nie mam gorączki i wraca mi apetyt. Nie wiem czy wrócę do ośrodka, czy też moi rodzice zabiorą mnie do domu – powiedział nam Wyszomir Janikowski, który jako jeden z pierwszych trafił do bystrzyckiego szpitala.
Na bóle brzucha, nudności, gorączkę i biegunkę skarży się, oprócz tych hospitalizowanych, 20 innych wypoczywających w Wójtowicach uczniów. W sumie ,,Pod dębem” odpoczywa 71 dzieci i ośmiu wychowawców.
Właścicielka ośrodka nie chciała z nami rozmawiać. Stwierdziła tylko, że nic się właściwie nie stało. Bardziej rozmowna była Barbara Marcinkowska-Sinius, kierowniczka zimowiska ze szczecińskiego Pałacu Młodzieży, który zorganizował zimowisko. Ona nagłą chorobę swoich podopiecznych próbowała tłumaczyć wirusem grypy. Pracownicy kłodzkiego sanepidu twierdzą jednak, że to nie grypa.
– Wszystko wskazuje na zatrucie pokarmowe. Pobraliśmy próbki jedzenia. Jednak wyniki będą dopiero po 72 godzinach. Wtedy okaże się, jaka bakteria spowodowała zatrucie u dzieci – powiedział nam Józef Leśko, dyrektor kłodzkiego Sanepidu. – W jednym z magazynów żywnościowych moi pracownicy znaleźli mysie ekskrementy. Zastanawiamy się, czy nie zamknąć ośrodka. Taką decyzję podejmiemy jednak dopiero po zakończeniu szczegółowej kontroli.
Sprawą zatrucia zainteresowała się także kłodzka prokuratura. Jeden z rodziców zawiadomił o zdarzeniu policję, która bada teraz, czy nie zostały naruszone przepisy dotyczące zbiorowego żywienia, na przykład przez zaniedbanie kucharek.
W powicie kłodzkim zimowiska w tym roku organizuje aż 60 ośrodków. Wszystkie zostały przed feriami skontrolowane przez sanepid.

Autor artykułu: Romuald Piela

Radni pilnie poszukiwani

Thursday, February 17th, 2005

Ważą się losy wyborów do rad dziewięciu osiedli

Brakuje kandydatów do rad osiedli. W co piątej przyszłej radzie został ogłoszony dodatkowy nabór do tegorocznych wyborów. Jeśli szybko nie znajdą się chętni, rady w ogóle nie powstaną.
Ordynacja do tegorocznych wyborów zmieniła sposób wyboru radnych. A dokładniej ich zgłaszania. Miasto nie chcąc tworzyć rad na siły postanowiło, że tam gdzie się nie zgłosi odpowiednia liczba kandydatów na radnych osiedlowych – 15 na mniejszych osiedlach i 21 na większych – ogłoszony zostanie ponowny nabór. Jeśli i tym razem nie będzie kompletu, rady albo nie powstaną, albo kandydaci zostaną osiedlowymi radnymi bez wyborów. Wszystko będzie zależało od liczby osób, które zgłosiły chęć ich tworzenia. Jeśli w dwóch naborach znalazło się mniej niż 10 osób w mniejszych osiedlach i 14 w większych, rady nie powstaną. Jeśli będzie ich więcej, obędzie się bez wyborów. Na razie sytuacja we Wrocławiu nie jest dobra. W 9 na 47 przyszłych radach osiedla, czyli w co piątej brakuje chętnych. Przede wszystkim nie ma ich na małych osiedlach: Bieńkowice, Jagodno, Kowale. Osobowice-Rędzin, Widawa i Sołtysowice.
- Naszym problemem jest to, że część mieszkańców osiedla, jest już zniechęcona do wyborów. Dlatego brakuje nam kandydatów. Miejmy nadzieję, że niebawem ktoś się jednak zgłosi – mówi Katarzyna Mikołajczyk, komisarz wyborczy na osiedlu Jagodno. – Nawet jeśli jednak nie będzie, to rada powstanie bo na 15 osób przewidzianych w radzie zgłosiło się 13 chętnych – dodaje.
I o ile taka sytuacja nie dziwi na małych osiedlach, to urzędnicy martwią się dużymi osiedlami. Okazuje się bowiem, że wrocławianie nie są zainteresowani wyborami do rad Grabiszyna-Garbiszynka, Psiego Pola – Zawidawia i Starego Miasta. Na Psim Polu i Zawidawiu mieszka aż 23 tysiące osób. Na pozostałych kolejnych 13 tysięcy.
Wyniki powtórnego naboru muszą być znane dzisiaj.

Autor artykułu: (Przem)

Utknęliśmy w sniegu

Thursday, February 17th, 2005

Gmina nie chce płacić za sprzątanie śniegu

Autobusy spóźniały się nawet półtorej godziny. Tramwaje nie mogły skręcać, bo pługi i mróz blokowały zwrotnice. Wrocławianie spóźniali się do pracy i szkół. Przyszła zima…

Śnieg sypał od samego rana. O 7 rano całe miasto było już białe. Zasypane były jezdnie, mosty, chodniki. Głównymi ulicami samochody jeździły z prędkością 20 km na godzinę. Kierowcy byli ostrożni, ale i tak przez półtorej godziny – od 8 do 9.30 było 15 stłuczek czyli dwa razy więcej niż zwykle. – Dzisiaj powód kolizji jest jeden: śnieg – mówi oficer dyżurny wrocławskiej drogówki.

Dramat w autobusach…

Jednak jeśli kierowcy się męczyli, to prawdziwy dramat przezywali pasażerowie miejskiej komunikacji. Pół miasta spóźniło się do pracy.
- Nowy Dwór stoi. Samochody poruszają się w żółwim tempie. Światła zmieniają się szybko, a auta nie mogą spod nich ruszyć. Dlatego autobusem zamiast jechać dziesięć, jechałam czterdzieści minut – żaliła się Elżbieta Pawlicka, z ulicy Wojrowickiej, która do pracy dotarła pół godziny później niż zazwyczaj. – A specjalnie wyszłam z domu pół godziny wcześniej – dodaje.
Wrocławianie po kilkadziesiąt minut czekali na przystankach marznąc i przeklinając na czym świat stoi. Albo tracili nerwy w autobusach, które stały w korkach.
- Jechałam z Kozanowa na plac Grunwaldzki autobusem pospiesznym i zajęło mi to prawie godzinę – opowiada Katarzyna Kaliciak, studentka Akademii Rolniczej. – Bez przerwy staliśmy korkach. Koszmar!
- Przejechanie ulicy Skłodowskiej-Curie zajęło mi 40 minut – mówi Anna Boberek, studentka. – W końcu przesiadłam się w tramwaj, bo tylko one dziś nie stoją w korkach. W taką pogodę najlepiej nie wychodzić z domu.

… i w tramwajach

Ale w tramwajach wcale nie było lepiej. Zwrotnice były blokowane przez padający śnieg, albo przez pługi, które zasypywały je oczyszczając ulice. Z mostu szczytnickiego nie dało się skręcić w Sienkiewicza, przez co dziewiątki i siedemnastki musiały jechać prosto, przez pl. Grunwaldzki. Tramwaje na pl. Orląt Lwowskich nie mogły skręcać w stronę PDT i musiały jechać przez ul. Piłsudckiego. Takich przypadków było więcej. Nic dziwnego, że narzekaniom wrocławian nie było końca.
- Spieszyłem się na egazmin i prawie się spóźniłem – narzeka Michał Bandrów. – W taką pogodę kierowcy potwornie się zachowują, zajeżdżają sobie drogę, nie pozwalają autobusom włączyć się do ruchu. Poza tym zima po raz kolejny zaskoczyła służby drogowe.

Słabo przygotowani

Ale służby drogowe wiedziały, że tak będzie. Prawda jest jednak taka, że miasto nie jest i nie będzie lepiej przygotowane na zimę. Wszystko dlatego, że mamy za mało pługo – piaskarek. We Wrocławiu jest ich 39. W Warszawie mają 200. Chodzi o to, że władze stolicy Dolnego Śląska nie wykładają na utrzymanie dróg wystarczających pieniędzy. Za zimowe utrzymanie dróg płacimy 8 mln zł rocznie. Miasto nie wymaga od firm zjamujących się odśnieżniem, żeby ulice były czarne. Na jezdniach może leżeć błoto pośniegowe. Dlaczego? Bo gminy nie chce wydawać więcej pieniędzy niż wydaje w tej chwili. Jedynym miastem w Polsce, które zleca odśnieżanie dróg tak, by były one czarne jest Warszawa. Ale stolica płaci za to 55 mln zł rocznie. Można więc podejrzewać, że my musielibyśmy na to wydawać 30 mln zł. Czyli cztery razy tyle ile wydajemy teraz.
- W tej chwili na ulice wyjechało 39 pługopisakarek. Za dodatkowe pięć milionów mogłoby ich być dwa razy więcej. Sprzęt przyniusłby ulgę może przez jeden, może dwa dni w roku. A za te same pieniądze można przez rok utrzymać 10 przedszkoli, albo 40 rodzinnych domów dziecka – mówi Marcin Garcarz, rzecznik prasowy prezydenta Wrocławia.
Oznacz to, że gdy tylko mocniej sypnie, czeka nas wiele takich poranków jak wczorajszy.

Autor artykułu: Bartłomiej Knapik, Przem, TOK

W czeskich klimatach

Thursday, February 17th, 2005

Na scenę dramatyczną Teatru Jeleniogórskiego wracają „Opowieści o zwyczajnym szaleństwie”, komediodramat Petra Zelenki, czeskiego reżysera, pisarza i scenarzysty.

Sztukę opracował i wyreżyserował Andrzej Majczak.
Piotr, bohater spektaklu, budzi się pewnego ranka
z kieszeniami pełnymi kobiecych włosów. Nie należą one jednak do jego ukochanej, ale do ciotki nowego narzeczonego dziewczyny, która z bohaterem zerwała – oto początek przedstawienia pełnego zabawnych dialogów i absurdalnych sytuacji.
Reżyser osadził sztukę w realiach schyłkowej Polski Ludowej, w czasach transformacji ustrojowej.
Z niezwykłym poczuciem humoru opowiada historię młodego bohatera i grupy jego przyjaciół. Tkwią w zawieszeniu pomiędzy wyidealizowanym mitem PRL-u i groteską nowej epoki.
W „Opowieściach o zwyczajnym szaleństwie” grają Jacek Grondowy, Irmina Babińska (gościnnie), Zdzisław Sobociński, Magdalena Kuźniewska, Tadeusz Wnuk, Katia Paliwoda (gościnnie), Włodzimierz Dyła (gościnnie), Elwira Hamerska-Kijańska, Andrzej Kępiński, Lidia Filipek, Agata Moczulska, Jacek Paruszyński, Marta Łącka oraz Grzegorz Cinkowski.
Sztukę można oglądać od piątku do niedzieli na dużej scenie teatru przy ulicy Wojska Polskiego 38 o godz. 19. Dla Czytelników, którzy jutrzejszy wieczór chcą spędzić w teatrze, mamy dwa podwójne bezpłatne zaproszenia. Wystarczy przyjść przed godz. 19 do kasy placówki z aktualnym wydaniem gazety.

Autor artykułu: (CG)

Ustalają kryteria promilowe

Wednesday, February 16th, 2005

Czekamy na zdjęcia nietrzeźwego kierowcy

Tylko w poniedziałek na dolnośląskich drogach zatrzymano 17 osób, które kierowały po spożyciu alkoholu. Mężczyzna zatrzymany w Leśnej miał 2,69 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, w Dobromierzu 2,14 promila, we Wrocławiu 2,04 promila.
Walka z pijanymi kierowcami to jeden z priorytetów dolnośląskiej policji na 2005 rok. Funkcjonariusze zapowiedzieli, że będą zdecydowanie z nimi walczyć. A w tym roku zatrzymują rekordowo dużo osób jadących na podwójnym gazie. Przypomnijmy, że każdy kierowca, który ma powyżej 0,5 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu, odpowiada za przestępstwo, a nie wykroczenie, i grozi mu do roku więzienia.
Komendant wojewódzki ponad tydzień temu oświadczył, że policja będzie występować do prokuratury o ujawnienie wizerunku nietrzeźwych kierowców. Od kilku dni trwają rozmowy pomiędzy policjantami, prokuratorami oraz sędziami w tej sprawie. Uzgadniane są między innymi kryteria, na podstawie których funkcjonariusze będą występować z wnioskiem o ujawnienie wizerunku. – Ustalamy jakimi kryteriami będziemy się kierować przy występowaniu o zgodę. Np. czy publikujemy wizerunki tych, którzy mieli powyżej 1 promila, czy powyżej dwóch. Publikacja wszystkich pijanych nie ma przecież sensu – uzasadniają policjanci. Czekamy na pierwszą taką zgodę.

Autor artykułu: (SUO)